Aktualności

28.08.2020

Wszyscy odczujemy skutki pakietu mobilności? Grupa CSL gotowa na wdrożenie zasad, które będą mocno odbijać się na spedycji lądowej

8 lipca w Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie, w wyniku którego pakiet mobilności został przyjęty bez poprawek. To ostatni krok do zatwierdzenia przepisów niekorzystnych w szczególności dla polskich przedsiębiorców. Konsekwencje pakietu mobilności odczuwalne szczególnie mocno będą w spedycji lądowej, możemy spodziewać się utrudnień, które finalnie doprowadzą do wzrostu cen usług przewozowych, a w efekcie także produktów i usług na rynkach komercyjnych. Dlaczego Wspólnocie Europejskiej tak bardzo zależało na przegłosowaniu pakietu mobilności? Jak mówią eksperci Grupy CSL to próba ograniczenia konkurencji. Spodziewane jest, że to polskie firmy transportowe skutki Pakietu Mobilności mogą odczuć najmocniej.

Mniejsza konkurencyjność, więcej biurokracji, droższe usługi. Specjaliści negatywnie o Pakiecie Mobilności

Szacuje się, że wprowadzenie w życie Pakietu Mobilności może doprowadzić do zmian w blisko 5 tysiącach przedsiębiorstw branży logistycznej. To ważna zmiana, której konsekwencje odbijać się będą m.in. na kabotażu, rozliczaniu pracowników czy na możliwości efektywnego planowania transportów międzynarodowych.  – Rynek spedycji lądowej nie przyjął informacji o wejściu w życie pakietu mobilności najlepiej. Oczywiście każda firma indywidualnie dobiera sposoby wdrażania zapisów pakietu w życie, my jako Grupa CSL opieramy się na podwykonawcach sprawdzonych, działających zgodnie z przepisami i na takich, którzy wiedzą jak ważnym ogniwem jest pracownik w dobrej obsłudze transportu. Czego obawiają się przedsiębiorcy? Powiedziałabym podstawowo, że biurokracji, która wynika z nowych rozporządzeń. Będzie mniejsza konkurencyjność, wzrost wynagrodzeń dla kierowców jest właściwie wymuszony, co powoduje, że odbijać się to będzie na kosztach obsługi logistycznej. Kolejna obawa na pewno wiąże się kabotażem i ograniczeniami w wykonywaniu połączeń międzynarodowych. Na niektórych firmach wymusi to kompletnie zmianę systemu funkcjonowania – mówi Prezes Laura Hołowacz, założycielka i Prezes Zarządu Grupy CSL.

Jakie mogą być długofalowe skutki Pakietu Mobilności dla polskiej gospodarki? Eksperci obawiają się spadku konkurencyjności polskich firm na europejskim rynku. Innym problemem może być na przykład wzrost cen usług logistycznych, co przełoży się na mniejszy wybór towarów na półkach w sklepie i wyższe ceny.

Pakiet Mobilności generuje wzrost kosztów firm zajmujących się logistyką i spedycją

Z informacji specjalistów Grupy CSL wynika, że Pakiet Mobilności może doprowadzić do wzrostu kosztów przewoźników lądowych o nawet 30%. – Na ten wzrosty składa się wzrosty płacy dostosowany do kraju, w którym wykonywana jest usługa transportowa, ale również nowe zasady odnośnie odbioru godzin wolnych. Wprowadzone zasady uniemożliwiają odbierania czasu wypoczynku „w kabinie”, przewoźnik musi wynająć mieszkanie, skorzystać z bazy hotelowej lub wrócić do domu na 25 godzin wolnego, które jest zapisane w przepisach. Podnosi to koszty u osłabia efektywność realizowanych prac. Co więcej, część naszych podwykonawców realizuje tzw. kabotaż i po miesiącu wraca do kraju, teraz będzie konieczność powrotu do Polski w okresie krótszym niż dotychczas, będzie to wymagało zmiany trasy od logistyków. Dodatkowo planowane są ograniczenia dotyczące tras kabotażowych, po wykonaniu trzech tras trzeba będzie zrealizować przynajmniej jeden transport z powrotem do kraju, czyli po trzech transportach Niemcy – Niemcy, konieczny będzie transport Niemcy – Polska. Tych zmian może być jeszcze więcej i one będą sukcesywnie wdrażane w życie, nie wszystkie przyczynią się do uproszczenia pracy firmom transportowym. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że może być wręcz przeciwnie – mówi Marta Bartoszek, kierownik Działu Spedycji Lądowej Grupy CSL.

Pakiet mobilności może więc doprowadzić albo do zwiększenia kosztów albo do ograniczenia udziału w rynku europejskim polskich firm zajmujących się spedycją lądową.

28.08.2020

Fracht 2020: Grupa CSL prezentowała swoje inicjatywy, w tym CCIC Intermodal Depo Dunikowo

W ubiegłym tygodniu w Gdyni odbyło się VII Forum Transportu Intermodalnego FRACHT 2020. Za nami występy panelistów, bardzo merytoryczne dyskusje na temat transportu intermodalnego, przyszłości logistyki oraz o tym, jakie zmiany w branży długofalowo przyniesie pandemia koronawirusa. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Grupy CSL, którzy poza standardową działalnością naszej spółki prezentowali również projekt CCIC Intermodal Depo Dunikowo, który zyskał akceptację rozmówców, w tym samego Prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej Polska – Azja, byłego wicepremiera Janusza Piechocińskiego. – To było owocne spotkanie pokazujące jakie perspektywy otwierają się przed transportem intermodalnym. Projekty wyglądają bardzo obiecująco i możemy śmiało powiedzieć, że najbliższe lata w transporcie to rozwój kolei oraz połączeń opartych lub bazujących na transporcie kolejowym. Podobną tendencję widzimy na Pomorzu Zachodnim i to również bardzo cieszy – mówi Przemysław Hołowacz, Kierownik ds. Marketingu Grupy CSL i Prezes CCIC Intermodal Depo Dunikowo.

Przyszłością jest transport intermodalny. Pandemia pokazała kto zyskuje i kto traci, gdy ruch jest utrudniony

Konferencja branżowa Fracht 2020 to niezmiennie jedno z najważniejszych wydarzeń dla świata transportu i logistyki. W tym roku wiele wydarzeń miało formę zdalną lub w ogóle się nie odbyła, stąd też cenną inicjatywą była organizacja wydarzenia, integracja branży i możliwość dyskusji na tematy, które przyniósł branży rok 2020. A było o czym rozmawiać. Ogólnoświatowa pandemia COVID-19 w dużej mierze to właśnie logistykę i transport dotknęła najmocniej. Branża TSL już na przełomie roku odnotowywała niepokojące sygnały z Azji, które nasilały się z każdym kolejnym tygodniem. Kiedy w marcu przeżywaliśmy lockdown, logistyka była już w głębokim kryzysie. Wiele firm przetrwało ten czas dobrze. Grupa CSL stawiała na relacje z klientami i pracę zdalną, ale horyzontalny ogląd na transport, spedycję i logistykę, pozwala na wniosek, że wiele przedsiębiorstw przechodzi czas koronawirusa kryzysowo. O tym, ale nie tylko dyskutowano w Gdyni. W wydarzeniu wziął także udział przedstawiciel Grupy CSL Przemysław Hołowacz.

– Był cały panel poświęcony logistyce w czasach pandemii. Intermodal to jedna z gałęzi transportu, która zyskała w tym czasie. Porty mają znaczące spadki, a w przypadku „jedwabnego szlaku” zyskała tylko kolej. Warto dodać, że transport samochodowy miał bardzo utrudniony płynny ruch, transport samolotowy przestał istnieć, a kolej nawet jeżeli poruszała się wolniej lub musiała skracać pewne łańcuchy dostaw to i tak była najsprawniejszym sposobem na przewóz towarów. Wielu klientów zdywersyfikowało swoją logistykę lub nawet w 100% w czasie pandemii skierowało ruch na kolei i większość była zadowolona z takiego obrotu rzeczy. Biorąc pod uwagę bardzo dużą niepewność gospodarczą w najbliższych miesiącach, uważam, że intermodal jest przyszłością i warto o tym głośno mówić – przyznaje Przemysław Hołowacz, uczestnik konferencji z ramienia Grupy CSL.

„CCIC Intermodal Depo Dunikowo to projekt, który spotkał się z dużym zainteresowaniem”

Konferencja Fracht 2020 była również okazją do zaprezentowania pomysłów i inicjatyw Grupy CSL. Nie byliśmy prelegentami, ale udało nam się zaistnieć w kuluarowych rozmowach na temat rozwoju branży TSL oraz transportu intermodalnego w Polsce. Na specjalistach wielkie wrażenie robi innowacyjny projekt budowy pierwszego w Szczecinie suchego terminalu przeładunkowego CCIC Intermodal Depo Dunikowo. – Podczas konferencji prezentowała się Izba Handlowo Przemysłowa Polska-Azja i podczas tego występu kilkukrotnie podkreślono zasługi i merytoryczną wiedzę Grupy CSL na temat transportu intermodalnego. To spowodowało, że nasze rozmowy ze specjalistami oraz inwestorami podczas konferencji były bardzo owocne – przyznaje Przemysław Hołowacz.

– CCIC Intermodal Depo Dunikowo to projekt, który spotkał się z dużym zainteresowaniem. Odbiór wśród uczestników konferencji był bardzo pozytywny. Jest to dla CSL kolejna konferencja promująca to zadanie i cieszy mnie, że ludzie poznający projekt wypowiadają się pozytywnie. Zdobywamy klientów oraz osoby zainteresowanie inwestycją, to bardzo cenne w tych trudnych dla branży TSL czasach – mówi Przemysław Hołowacz.

Pełna relacja z konferencji Fracht 2020 jest dostępna m.in. w mediach społecznościowych organizatorów konferencji oraz Izby Handlowo-Przemysłowej Polska Azja.

28.08.2020

Powrócił boom w żegludze kontenerowej, przewoźnicy liczą na zyski

Od połowy lipca do połowy sierpnia do pracy powróciło 90 zakotwiczonych wcześniej kontenerowców, o łącznej zdolności przewozowej 600 tys. TEU. To był pierwszy w tym roku okres, kiedy bezczynna flota kontenerowców – licząc także rynek ich czarteru – nie przekraczała łącznej pojemności 1 mln TEU.

Ponieważ przewoźnicy nadal przywracają wygaszone wcześniej stałe rejsy i dodają dodatkowe statki do ich obsługi, świadczy to o ożywieniu w światowej wymianie towarowej, zarówno która się dokonała, jak i tej prognozowanej.

Dane te przedstawia brytyjska firma analityczna Alphaliner. Z jej najnowszego badania wynika, że według stanu na 17 sierpnia zacumowanych było 223 kontenerowców, o łącznej zdolności 969 tys. TEU, co stanowi 4,1 proc. globalnej zdolności całej floty. Co więcej, jak podkreśla Alphaliner, nie wszystkie te statki są rzeczywiście pozbawione pracy, bowiem 11 z nich (każdy o pojemności 12.500 TEU) stoi w stoczniach, gdzie instalowane są płuczki (skrubbery), zmniejszające zawartość siarki w oleju napędowym.

Raport tej samej firmy konsultingowej z 20 lipca zanotował 313 statków zakotwiczonych, o pojemności 1,56 mln TEU, co stanowiło 6,6 proc. światowej floty, a raport z końca maja, czyli w szczycie pandemii – 551 kontenerowców o pojemności 2,72 mln TEU, tj. 11,6 proc. światowej floty. „W ostatnim miesiącu flota nieaktywnych kontenerowców spadła poniżej 1 mln TEU, ponieważ przewoźnicy wznowili kilka zawieszonych połączeń na trasach z Dalekiego Wschodu do Ameryki Północnej oraz z Dalekiego Wschodu do Europy. Linie żeglugowe uruchomiły też dodatkowe pętle w sezonie letnim” – skomentował Alphaliner.

Więcej informacji na stronie intermodalnews.pl.

24.08.2020

Spedycja morska już odmrożona? Po czasie zastoju, przyszedł czas ożywienia. Rynek wciąż jest jednak dość niestabilny

– Handlujemy z całym światem, a jak wiadomo pandemia koronawirusa objęła cały świat. To były trudne miesiące, ale nie straciliśmy kontroli nad naszymi działaniami. Dynamika pracy i wsparcie jakie oferowaliśmy klientom zapewniło Grupie CSL utrzymanie dotychczasowych klientów oraz możliwość zdobywania nowych, nawet w najtrudniejszym czasie – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz. Zarówno dla spedycji morskiej jak i lądowej ostatnie miesiące były czasem próby – niektóre branże dynamicznie rosły, inne spadały, a nasza firma musiała nadążać za tempem rynkowych zmian. Czy to się udało? – Jesteśmy dobrej myśli. Nasz zespół dał radę. Cały czas uczymy się funkcjonowania w czasie pandemii – dodaje Prezes Hołowacz.

Jak wyglądało działanie w spedycji morskiej? O tym opowiedział nam Mariusz Graca z Działu Spedycji Morskiej Grupy CSL.

Pierwsze miesiące roku 2020 to w gospodarce czas zdecydowanie zdominowany przez pandemię koronawirusa. Nie da się ukryć, że każda gałąź przemysłu czy sektora usługowego mocno odczuła to, co stało się na świecie. Momentem przełomowym był oczywiście marcowy lockdown, ale logistyka i transport już wcześniej odczuwały problem związany ze zrywanymi łańcuchami dostaw czy problemami komunikacyjnymi z kontynentami takimi jak Azja i Ameryka. Obecnie jesteśmy już po odmrożeniu gospodarki i zarówno spedycja morska jak i lądowa robią wszystko, by powrócić do kondycji sprzed pandemii. Niestety nie jest to łatwe.

Jak w przypadku spedycji morskiej radziła i radzi sobie Grupa CSL? – Po zaskoczeniu przyszedł czas na zderzenie się z rzeczywistością i szykowanie planu jak odnaleźć się w transporcie morskim, na który wprowadzono szereg ograniczeń. Jeżeli chodzi o naszą działalność to opieramy się na morskiej działalności międzynarodowej. Pamiętajmy, że od początku roku były poważne problemy z połączeniem z Chinami. Statki nie wchodziły i nie wychodziły z portów, to był poważny problem, było [pozawieranych mnóstwo kontraktów, stąd też opóźnienia np. w dostawach surowców. Dalej mieliśmy  typowy łańcuszek problemów. Brak surowców to brak produktów, brak produktów to brak transportu, brak transportu to zastój w branży – mówi Mariusz Graca z działu spedycji morskiej Grupy CSL. – Byliśmy przygotowani do działania w trudnych warunkach. Grupa CSL szybko przeszła na tryb pracy zdalnej, co było doceniane przez klientów. Nasze telefony zawsze były odbierane, szybko odpisywaliśmy na maile. Kontakt był z nami zachowany przez cały czas pandemii, a wiele firm albo zawiesiło działalność albo po prostu nie było w stanie realizować zadań, które zostały powierzone im przez klientów – mówi Mariusz Graca.

Działalność spedytorów wymaga bieżącej kontroli nad towarem oraz przygotowania odpowiedniej dokumentacji. Przy sprawnym zarządzaniu procesowym obecność spedytora w porcie i jego kontakty z innymi ludźmi są ograniczone do minimum. Grupa CSL ma dokładnie opracowane procedury komunikacyjne. – Zmiany są zauważalne. Nasi klienci to głównie ładunki skonteneryzowane, opiera się to na transporcie z dalekiego wschodu. Obecnie widzimy bardzo duże „ruszenie” na linii Azja – Europa, gdyż po czasie przestoju towar jest bardzo pożądany z tamtych rejonów świata. Bywa tak, że ładunki utknęły w portach na wiele miesięcy na czas zastoju gospodarczego, inne firmy nie potrafiły się dostosować do realiów i ładunki nie były podejmowane z portów lub magazynów. Ponowny rozruch gospodarki  też przyniósł pewne komplikacje, bo po czasie kiedy wszyscy byli zawieszeni, wszyscy dość szybko ruszyli. Obecnie trwa pewne stabilizowanie rynku spedycji morskiej – mówi specjalista Grupy CSL.

24.08.2020

Nowa twarz w sekretariacie Grupy CSL

Gotowa na nowe wyzwania i z uśmiechem i przyjemnym głosem witająca gości Grupy CSL – taka jest      Luiza Doroszewska, nowa pracownica sekretariatu naszej firmy. – Ta praca to dla mnie zupełnie nowe wyzwanie. Poznaję szczegóły pracy, obowiązków jest wiele, ale to wyzwania absolutnie pasjonujące, podobnie jak wszystkie działania naszej firmy, zaczynając od logistyki przez kulturę – tłumaczy nowa pracownica Grupy CSL.

Nieruchomości, gastronomia, działalność międzynarodowa – nowa twarz sekretariatu Grupy CSL ma duże doświadczenie. Od kilku tygodni jest z nami  Luiza Doroszewska. Do jej obowiązków należy prowadzenie kalendarza Prezes Laury Hołowacz oraz obsługa sekretariatu tak rozbudowanego i tętniącego życiem organizmu gospodarczego jak Grupa CSL. Jak pierwsze wrażenia? – Bardzo podoba mi się charakter pracy. Spedycja to dla mnie zupełnie nowe wyzwanie. Firma ma wiele działów, Grupa CSL składa się także ze spółek, nasza struktura jest rozbudowana, więc bardzo cieszę się, że mogę uczyć się nowych rzeczy. Poza tym atmosfera w pracy jest cudowna. Wspaniali, życzliwi, otwarci, pomocni ludzie. Będę wykonywać wszystkie swoje obowiązki rzetelnie i mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwać – dodaje nowa pracownica Grupy CSL.

– Moim obowiązkiem jest organizacja pracy całego sekretariatu, a jak ktoś zna Panią Prezes Laurę Hołowacz to wie, że Pani Prezes ma spotkanie za spotkaniem, więc wyzwaniem jest tak przygotowywać cały kalendarz, żeby to ze sobą współgrało – dodaje Luiza Doroszewska.

Witamy na pokładzie!

24.08.2020

Operetka na Potulickiej była jak Broadway. Szczeciński Broadway w otoczeniu szarych ulic PRL

Miliony widzów, dziesiątki premier, mnóstwo legendarnych gwiazd opery i operetki – a wszystko to w… Sali gimnastycznej przy ul. Potulickiej w Szczecinie. Pięć dekad temu to nie była jednak zwykła sala gimnastyczna, ale „kraina czaru i uśmiechu”. Zabierzemy Was do niej już 23 sierpnia. Kolejne wydarzenie przypominające historię szczecińskiej operetki odbędzie się w Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. – To odpowiedź na zapotrzebowanie mieszkańców naszego miasta, którzy z wyjątkową nostalgią wspominają operetkę przy ul. Potulickiej – mówi Prezes Grupy CSL i założycielka Starej Rzeźni Laura Hołowacz.

 „Wspomnienia o operetce na Potulickiej ciągle żyją”

Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców naszego miasta na wydarzenie „W krainie czaru i uśmiechu”. Tego dnia będziemy wspominać i rozmawiać o szczecińskiej operetce, o jej historii, wielkim potencjale i niesamowitej sławie. Spotkanie zostało zaplanowane w dwóch częściach (literackiej oraz muzycznej). Pierwsza odsłona pomysłu – w czerwcu 2019 roku – przyciągnęła do Starej Rzeźni tłumy mieszkańców miasta.  Wydarzenie wzięło swoją inspirację z publikacji red. Krystyny Pohl, która dwa lata temu wydała doskonale przyjętą książkę „W krainie czaru i uśmiechu”. Spotkanie autorskie w Starej Rzeźni połączone było z krótką prezentacją muzyczną i tak narodziła się idea przywracania wspomnień o operetce nie tylko w wymiarze literackim, ale i muzycznym. Wydarzenie, które odbędzie się 23 sierpnia będzie pełne wspomnień, nostalgii, ale i piękna muzyki.

– Wystąpią artyści Opery na Zamku; Lucyna Boguszewska, Paweł Wolski, akompaniować będzie Pan Andrzej Prus-Wakulski, a całe wydarzenie poprowadzi Pan Andrzej Wątorski. Usłyszymy klasyczne operetki, arie i duety takie jak „Hrabina Marica”, „Ptasznik z Tyrolu”, „Księżniczka z Czardasza”. Jako wskrzesicielka myśli o operetce czuje się znakomicie, to jest ogromna radość, ze ta książka spowodowała, że wspomnienia o operetce ciągle żyją. Robimy wielką frajdę ludziom, którzy pamiętają operetkę przy ul. Potulickiej i oni bardzo żałują, że takiego miejsca nie ma w Szczecinie. Dobrze się stało, że możemy się spotkać, posłuchać, porozmawiać – mówi red. Krystyna Pohl.  – Operetka na Potulickiej była jak Broadway. W ciągu dwóch dekad było ponad 70 premier, 5 milionów widzów obejrzało spektakle, wspominamy to z rozrzewnieniem, nostalgią i łezką w oku jakie to były wspaniałe wieczory. To było wejście do raju z szarego świata PRL. Repertuar to była wielka rzecz – mówi dalej red. Pohl.

Część literacka – spotkanie autorskie z Krystyną Pohl

Książka „W krainie czaru i uśmiechu, czyli dwie dekady Teatru Muzycznego na Potulickiej” autorstwa szczecińskiej dziennikarki Krystyny Pohl, to niezwykła opowieść o nieprzemijającej magii teatru, urodzie operetki i tęsknocie za nią. Opowieść barwna, pełna emocji i bogato ilustrowana. Wiele z ponad dwustu fotografii jest publikowanych po raz pierwszy. Szczecinianie kochali to miejsce. Znajdowali tam radość, wesoły śpiew, wpadającą w ucho muzykę, oklaskiwali ulubionych artystów. Teatr na Potulickiej był dla nich „krainą czaru i uśmiechu”. Dawni widzowie oraz artyści ciągle wspominają go z wielkim sentymentem. Autorka postanowiła odtworzyć tamtą atmosferę. Dotarła do kilkudziesięciu osób, dawnych pracowników i widzów. Namówiła je do rozmów. I tak powstała książka utkana ze wzruszających wspomnień, zabawnych anegdot, ciekawych historyjek. Autorka rozmawiała m.in. z Ireną Brodzińską, Ryszardem Karczykowskim, Marią Popławską, Krystyną Demską, Moniką Myszkowską, Ewą Rossa-Gowor, Henrykiem Walentynowiczem, Wiesławem Łągiewką. Ta książka to także reporterski zapis kawałka kulturalnej historii Szczecina.

Część muzyczna – koncert

Popołudnie spędzimy na wysłuchaniu arii i duetów słynnych operetek w wykonaniu takich artystów jak: Lucyna Boguszewska, Paweł Wolski, Andrzej Prus-Wakulski.

Wieczór poprowadzi Andrzej Wątorski. Na wydarzenie będą obowiązywały bezpłatne wejściówki – więcej szczegółów wkrótce. Zapraszamy do Starej Rzeźni – 23 sierpnia o godzinie 17:00.