mapa

Aktualności

Newsletter 

Firma CSL Internationale Spedition Sp. z o. o. zaprasza do zapisania się do naszego newslettera, gdzie informujemy o najważniejszych dla naszej firmy i branży spedycyjnej wydarzeniach.

Email

Archiwum aktualności 

28.08.2017

Branża spożywcza gra z konsumentami w grę, z której nikt nie jest zadowolony

Z przedstawicielami firmy Hortimex: prezesem Mateuszem Kowalewskim oraz Lidią Ugorską, technologiem żywności, porozmawialiśmy o „chemii” w żywności, a także o najbardziej rozpowszechnionych mitach na temat składu, jakości oraz szkodliwości produktów spożywczych dostępnych na polskim rynku.

Adam Tubilewicz: Dlaczego branża nie chce dzielić się z konsumentami tego rodzaju informacjami?

Branża chciałaby się dzielić, ale zanim odpowiem na to pytanie, musimy wejść głębiej w temat. Nie ulega wątpliwości, że konsumenci są coraz bardziej świadomi, a wraz z rozwojem internetu uzyskali ogromny wpływ na rzeczywistość. Rzecz polega na tym, że zazwyczaj poszukujemy prostych odpowiedzi, nawet na skomplikowane problemy, a czasami prostych odpowiedzi nie ma. Każdy technolog żywności powie panu, że większość teorii na temat „kontrowersyjnych” lub powszechnie uważanych za szkodliwe substancji, to nieprawda. Natomiast publicznie nie ma czasu na taką dyskusję, bo wytłumaczenie tego wymaga czasu, zaangażowania słuchacza oraz interakcji. A dziś sprzedaje się to, co budzi zainteresowanie.

No tak, ale mamy przecież grupę bardzo świadomych konsumentów, którzy nie zadowalają się najprostszymi wyjaśnieniami.

Oczywiście. I tacy są najlepsi. Przemysł spożywczy lubi wyedukowanego konsumenta, bo jest on w stanie więcej zapłacić za jakość. Taki konsument będzie poszukiwał produktów dobrych jakościowo i jednocześnie będzie to świadomy wybór. Problemem jest to, że mamy całą masę mitów i półprawd, które zadowalają większość konsumentów. Prowadzą one do tego, że producenci zaczynają grać z konsumentami w pewnego rodzaju grę, z której nikt nie jest zadowolony. Konsumentom nie podoba się, że przemysł z nimi gra, a przemysł nie może, nawet gdyby chciał, całkowicie otwarcie mówić co na ten temat myśli, bo to nie podobałoby się konsumentowi.

Cały artykuł w serwisie www.portalspozywczy.pl

18.08.2017

DNI ULICY ZBOŻOWEJ – Najważniejsze wydarzenie roku na Łasztowni

Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia rozwija się z roku na rok. Inicjatywa Prezes Laury Hołowacz przyciąga turystów i mieszkańców udowadniając, że prywatne pomysły na kulturę, łączenie tradycji marynistycznych z oryginalnymi pomysłami ma szanse na zaistnienie w świadomości odbiorców. Stara Rzeźnia zajęła już stałe miejsce na kulturalnej mapie Szczecina. Przed nami trzecia edycja imprezy, która była jednym z pierwszych, bardziej spektakularnych pomysłów na Łasztowni. Przez weekend ta część miasta szykuje mnóstwo darmowych atrakcji w których warto wziąć udział!

Dni Ulicy Zbożowej to wielkie święto Łasztowni. Śmiało możemy powiedzieć, że to pewna tradycja, choć impreza ma dopiero trzy edycje. Pierwsza edycja nieśmiało zapraszała do poznawania nowej części miasta, druga edycja to wysyp atrakcji, a trzecia to kontynuowanie dobrych pomysłów, próba bicia rekordów i nowości, które zainteresują zarówno dzieci jak i dorosłych. Wszystko zaczyna się w sobotę o godzinie 11.00 spacerem z Przemkiem Głową, najbardziej znanym, miejskim przewodnikiem. Potem atrakcje przeniosą się już konkretnie w okolice Starej Rzeźni: – Na początku celem było pokazanie tego terenu, przyciągnięcie ludzi, że jesteśmy tutaj i warto tutaj przyjść i powinien się tym miejscem zainteresować. Teraz cel naszych wydarzeń jest już trochę inny, bo ludzie już tutaj są. Chciałabym żeby Odra jeszcze bardziej żyła, żeby organizowane były tutaj regaty, rejsy i inne ciekawe wydarzenia. Moim marzeniem jest żeby na co dzień odbywały się tutaj koncerty. My jako Stara Rzeźnia dopasowujemy się do tego jak zmienia się ta przestrzeń. Musimy działać biznesowo, odbywają się tutaj konferencje, nasza sala jest wynajmowana podmiotom zewnętrznym. Jeżeli chodzi o rzeczy kulturalne i społeczne to realizujemy swój program artystyczny, jest dużo koncertów, wystaw, wydarzeń artystycznych i kulturalnych mocno powiązanych z tożsamością naszego miasta – mówi Laura Hołowacz, prezes spółki CSL, inicjatorka Dni Ulicy Zbożowej.

W programie bicie rekordu w jednoczesnym wygrywaniu melodii na dzwonkach rowerowych (niedziela, godzina 12.00), Eksplozja kolorów (niedzielne popołudnie), mnóstwo warsztatów i atrakcji dla dzieci i młodzieży, pokazy tanga oraz pokazy tańca irlandzkiego, wspaniałe prezentacje gości Starej Rzeźni, pochód sambowy, warsztaty florystyczne, stragany i stanowiska sponsorskie oraz mnóstwo prezentacji artystycznych oraz występów muzycznych. Na scenie zaprezentują się zarówno formacje z naszego miasta jak i gwiazdy muzyki rangi ogólnopolskiej: – Scena będzie żyć niemal bez przerwy całą sobotę i całą niedzielę. Głowną gwiazdą sobotniego wieczoru będzie rockowa formacja transsexdisco. Wcześniej, bo o 16.00 Sklep z Ptasimi Piórami, bardzo liryczna muzyka przyciągająca zarówno starszych jak i młodszych odbiorców. Później uwielbiana grupa Oho!KOKO! ze Szczecina. Rockowy zespół Rajd, a następnie gwiazda wieczoru. Staraliśmy się o dużą różnorodność od muzyki rockowej przez śpiewaną poezję po alternatywę – mówi Patryk Walczak z Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. – W programie poza koncertami i warsztatami dla dzieci jest między innymi pokaz tańca irlandzkiego, pokaz tanga w wykonaniu naszych przyjaciół Adriana i Doroty Grygierów. Ważnym punktem będzie oczywiście kolejne bicie rekordu w wygrywaniu melodyjki dzwonkami rowerowymi. Serdecznie zapraszamy od samego rana do wieczora wszystkich mieszkańców naszego miasta – 19 i 20 sierpnia bądźcie z nami – dodaje Patryk Walczak.

18.08.2017

Dzwonkowe bicie rekordów już w niedzielę 20.8.2017!

Już trzeci raz w czasie trwania „Dni Ulicy Zbożowej” na Łasztowni odbędzie się próba bicia Rekordu Polski w jednoczesnym wygrywaniu melodyjki lub intermezza dzwonkami rowerowymi. Czy tym razem uda się nam na stałe wpisać do księgi rekordów? Wszystko zależy ilu rowerzystów zaszczyci nas swoją obecnością w najbliższą niedziele. Dzwonki gotowe? Jeżeli tak, to do dzieła!

Próba bicia Rekordu Polski na wygrywanie Intermezza na dzwonkach rowerowych odbyła się dwukrotnie – podczas „Dni Ulicy Zbożowej” w roku 2015 i 2016. Za pierwszym razem dyrygentem rowerowej orkiestry był Świętej Pamięci Maestro Jan Waraczewski, w minione wakacje w rolę dyrygenta wcielił się Redaktor Szymon Kaczmarek. Próba bicia Rekordu Polski odnotowana został 21 sierpnia, melodię muzyczną „Polska Biało-Czerwoni” odgrywało jednocześnie ponad 110 rowerzystów. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się już w najbliższą niedzielę. Wtedy też punktualnie o godzinie 12.00 w okolicach ukochanych przez szczecinian dźwigozaurów rowerzyści znów stanowić będą jeden wielki dzwonkowy chór! – Zapraszamy serdecznie wszystkich rowerzystów, zarówno małych jak i dużych, by tego dnia, trzeci już raz próbowali pobić z nami rekord Polski. Zadanie jest bardzo ambitne, ale już ubiegłoroczna próba pokazała, że potencjał w naszych rowerzystach jest ogromny. Zależy nam na jak największej licznie uczestników. Próba bicia rekordu jest swoistą tradycją Dni Ulicy Zbożowej na Łasztowni, chcielibyśmy by wyniki i zainteresowanie było z roku na rok coraz większe – mówi Patryk Walczak z Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. Jaką melodie zagramy w tym roku? – Przeprowadziliśmy internetową ankietę. Chcieliśmy żeby to mieszkańcy miasta i uczestnicy bicia rekordu ami zdecydowali o melodii. Wygrała jednogłośnie pieśń kubryku czyli „Morskie opowieści” i to właśnie ją zagramy w niedziele o 12.00 – dodaje Antonia Janczak ze Starej Rzeźni.

Szczecińska próba bicia Rekordu Polski została odnotowana w publikacji podsumowującej rok 2016. Miejmy nadzieje, że w tym roku będzie podobnie. Bądźcie z nami na Łasztowni w najbliższą niedziele o 12.00 oraz przez cały weekend w czasie trwania Dni Ulicy Zbożowej.

18.08.2017

Laura Hołowacz: Łasztownia to perełka Szczecina. Cieszy mnie jak to miejsce wspaniale się rozwija

O przyszłości Łasztowni, rozwoju kultury marynistycznej w Szczecinie i propozycjach Starej Rzeźni rozmawiamy z Laurą Hołowacz, prezesem spółki CSL Internationale Spedition, inicjatorką powstania Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia.

2,5 roku Starej Rzeźni, wiele imprez organizowanych tutaj na Łasztowni i wydarzenia sprzed kilkunastu dni czyli zlot żaglowców The Tall Ship Races 2017. Jak Pani wspomina ten czas i czy to było takie ukoronowanie starań o to by miasto zwróciło uwagę na to jak piękny jest to teren?

Jestem dumna z miasta Szczecin, jestem dumna, że takie wydarzenia mają miejsce. Czekaliśmy długo na żaglowce. Kiedy w piątek rano pojawił się pierwszy żaglowiec to ludzie automatycznie pojawili się na nabrzeżu. Bardzo mnie cieszy, że to miejsce odżyło, a my jako pionier w rewitalizacji Łasztowni, mamy swoją cegiełkę w rozwijaniu tej przestrzeni. Miasto podjęło wiele starań by uczynić tę przestrzeń piękniejszą. Mamy bulwary po obu stronach rzeki, niebawem pojawią się kolejni inwestorzy chętni do rewitalizacji budynków. Cały czas zwracam uwagę na wspaniałe dźwigozaury, no i czekamy na Morskie Centrum Nauki, bo ta inwestycja będzie na pewno spektakularna i na pewno przyciągnie dodatkowych turystów i wypełni przestrzeń na Łasztowni.

Jak ocenia Pani organizacje tegorocznej edycji finału Regat The Tall Ship Races 2017?

To jest absolutne szaleństwo w Szczecinie. Żaglowce przez te kilka dni wypełniły nam życie, sama chciałam być jak najbliżej nich i nie ukrywam, że to był niezwykły czas. Już tęsknie za żaglowcami, a przecież kolejny zlot będzie możliwy dopiero w 2021 roku.

Wiele osób mówi, że Łasztownia zbyt długo czekała na odkrycie swojego potencjału.

To jest dopiero początek. Tutaj jest jeszcze ponad 20 obiektów, które powinny być zrewitalizowane. Wiem, że obecny zarząd Portu Gryf ma pomysły żeby o nie zadbać i udostępnić je mieszkańcom. Coraz więcej i głośniej mówi się, że kompleks miejskich rzeźni to jest nowe serce Szczecina. To jest serce, które bije duchem historii, dawnym przemysłem, ale także współczesnością i tym, że bardzo wiele osób chce żeby całość była dostępna. Miasto Szczecin zorganizowało konkurs architektoniczny na to jak powinna wyglądać Łasztownia. Zaproszono ekspertów z Polski i z Europy, wypracowano założenia do konkursu i już wiem, że od połowy września tego roku zostaną tu przywiezione prace konkursowe – nie możemy się doczekać aż poznamy jak świat widzi przyszłość naszego miejsca i całej przestrzeni Międzyodrza. Miasto powinno rozwijać Łasztownie, bo to wielka wartość miasta. Przyciąga turystów, budzi zachwyty i wielkie zainteresowanie. I jest także dowodem na to jak Szczecin się zmienia.

Najnowsza inwestycja miejska na Łasztowni to bulwar, który prowadzi aż w okolice portu. Czy dzięki temu jest szansa, że nowe osoby odkryją tę przestrzeń? Dla niektórych spacerowa część drugiej strony Odry zawsze kończyła się przy Trasie Zamkowej.

Stara Rzeźnia cieszy się wielkim zainteresowaniem mieszkańców miasta od początku swojego istnienia, ale zauważamy, że nowe „fale” ludzi pojawiają się właśnie wtedy, kiedy otwierane są nowe elementy inwestycji. Tak było z Wyspą Grodzką i nie inaczej jest z bulwarami. Otwarcie spowodowało niezwykłą rzecz. Od pierwszego dnia przychodzą tłumy ludzi, oni nie idą gromadnie, ale widzimy, że spacerowiczów jest zdecydowanie więcej. Młodzi ludzie spędzają na Łasztowni popołudnia i weekendy, program przygotowany przez Żeglugę Szczecińską spowodował, że wiele osób odpoczywa na plaży miejskiej i to jest bardzo cenna inicjatywa. Jak już mówiłam Stara Rzeźnia również nie narzeka na brak zainteresowania o czym świadczą każde kolejne inicjatywy, koncerty, wystawy i pomysły realizowane przez pracowników naszego Centrum Kultury.

Stara Rzeźnia jest na Łasztowni już od kilku lat. Nie ma Pani problemu z tym, że powstają tu nowe elementy, które teoretycznie mogą odwracać uwagę od atrakcji szykowanych przez Centrum Kultury?

Od samego początku wiedzieliśmy, że jesteśmy pierwsi, ale wiedzieliśmy także, że muszą powstawać tu nowe lokale gastronomiczne czy inna przestrzeń rozrywkowo-kulturalna. To jest naturalnie wpisane w rozwój tej części Szczecina, a różnorodność bardzo sprzyja temu by pojawiało się tu jeszcze więcej osób. Zauważamy duży gastronomiczny rozwój tej części Odry. Poza naszą restauracją jest również lokal w biurowcu SGI, po tej stronie stoi Ładoga, powstają dwa nowe pawilony gastronomiczne, a pewnie na nowej części bulwaru również pojawi się jakiś ciekawy obiekt. Lepsza infrastruktura to lepszy wypoczynek i bardziej funkcjonalne wykorzystanie tej wspaniałej przestrzeni. Osobiście bardzo podoba mi się projekt rzeźb piaskowych, które można było oglądać na Łasztowni przez kilka ostatnich dni, fantastycznie to wygląda.

Jaką rolę dla siebie widzi Stara Rzeźnia w dalszym aktywizowaniu Łasztowni?

My w chwili obecnej po raz trzeci organizujemy Dni Ulicy Zbożowej. Na początku celem było pokazanie tego terenu, przyciągnięcie ludzi, że jesteśmy tutaj i warto tutaj przyjść i powinien się tym miejscem zainteresować. Teraz cel naszych wydarzeń jest już trochę inny, bo ludzie już tutaj są. Chciałabym żeby Odra jeszcze bardziej żyła, żeby organizowane były tutaj regaty, rejsy i inne ciekawe wydarzenia. Moim marzeniem jest żeby na co dzień odbywały się tutaj koncerty. My jako Stara Rzeźnia dopasowujemy się do tego jak zmienia się ta przestrzeń. Musimy działać biznesowo, odbywają się tutaj konferencje, nasza sala jest wynajmowana podmiotom zewnętrznym. Jeżeli chodzi o rzeczy kulturalne i społeczne to realizujemy swój program artystyczny, jest dużo koncertów, wystaw, wydarzeń artystycznych i kulturalnych mocno powiązanych z tożsamością naszego miasta.

Janusz Radek, Kasia Kowalska, Czesław Mozil, Smolik, Anna i Bronisław Cieślakowie – wiele gwiazd odwiedziło Starą Rzeźnię w tym roku. Jest plan na kolejne tego typu wydarzenia?

Jestem bardzo dumna z tego, że gwiazdy nas odwiedziły i chciałabym żeby te koncerty raz na jakiś czas były kontynuowane. Nasza sala koncertowa jest małą co przedkłada się na wysokie ceny biletów. Będziemy próbować by kolejne koncerty się odbywały. Jedna gwiazda jesienią, a jeszcze wcześniej, bo 22 września Andrzej Korycki i Dominika Żukowska. Oferujemy wiele wydarzeń mniej komercyjnych, wspomniany przez Pana projekt Anny Cieślak i Bronisława Cieślaka z towarzyszeniem Ryszarda Leoszewskiego, to był bardzo trudny projekt, wymagający większej promocji. Ale jesteśmy dumni, że mogliśmy to zaproponować mieszkańcom miasta. Budyń Julka Tuwima z Czesławem Mozilem też nie był projektem masowym.

Skąd w Starej Rzeźni tak wielka miłość do kultury marynistycznej? Jest to symbolika niezbyt bliska młodym pokoleniom, a tutaj w Centrum Kultury Kapitanowie goszczą często i Pani zawsze podkreśla jak istotną odgrywają rolę.

Jesteśmy miastem morskim, chociaż do Bałtyku mamy kilkadziesiąt kilometrów. Wody morskie liczą się od Mostu Długiego, a niektórzy w to nie wierzą, bo to przecież rzeka Odra. Szczecin jest miastem bardzo żeglarskim, wiele lat żeglowałam i po otwarciu Starej Rzeźni pojawili się kapitanowie. Postanowiliśmy ich uhonorować takim miejscem jak Mesa Kapitańska z naszej restauracji czy Skwerem Kapitanów obok Starej Rzeźni. Kapitanowie Żeglugi Wielkiej organizują u nas swoje wydarzenia, spotkania literackie, uroczyste obiady podczas których się integrują. Wiele żeglarskich akcentów miało miejsce w czasie regat The Tall Ship Races 2017 gdy odbył się tutaj wernisaż wystawy Andrzeja Łazowskiego „Żeglarze” – tych akcentów jest dużo i wynikają one z mojej wielkiej miłości. To są ludzie z dużą klasą, z kulturą, mają swoje wartości, to wszystko jest dla mnie bardzo istotne i ich sympatia jest wielką wartością dla Starej Rzeźni.

Czy nasze miasto powinno mieć jeszcze jakieś kompleksy jeżeli chodzi o swoją ofertę kulturalną, jakość życia, stopień rewitalizacji? Kiedy przyjeżdżają ludzie z zewnątrz są zaskoczeni i mówią jak tutaj jest pięknie, a mówi się, że to prowincja, upadła stocznia i wioska z tramwajami.

Kocham swoje miasto. To jest jedyne miejsce w którym mogłabym spędzać czas na dłużej. Podróżuje po Polsce i po Europie i mogę porównywać, bo nasze miasto pięknie i dynamicznie się rozwinęło, może inni byli szybsi, ale to, co dzieje się teraz jest widoczne gołym okiem. Przykre jest to, że część mieszkańców nie widzi jak miasto się zmienia, lokalne społeczności, rady osiedlowe, władze miasta – współpraca wszystkich tych elementów niesie ze sobą widoczne gołym okiem efekty i możemy być już dumni z tego jak Szczecin wygląda. Jest coraz więcej rzeczy, które mnie zachwycają – kawiarnia na Jasnych Błoniach, rower rozwożący kawę, klimat zielonego miasta, widok na Odrę, piękna przyroda, cudowna historia, wspaniali ludzie. To tworzy Szczecin, naprawdę niezwykłe miasto, o czym trzeba się przekonać. Ci którzy są otwarci, znajdą w naszym mieście treść życia…

Bardzo dziękuje za rozmowę