
Wspomina prezes Grupy CSL i założycielka Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia, gdzie Dominika występowała niejeden raz.
Nie ma słów, by opisać smutek, gdy dowiadujemy się, że z naszego świata odchodzi w młodym wieku, tak wspaniała, pełna delikatności i wrażliwości osoba. Dominika Żukowska stworzyła z Andrzejem Koryckim duet, który ponad dwie dekady zachwycał wrażliwe dusze. Jaka była Dominika? Na scenie zwiewna i eteryczna, ale w życiu bardzo konkretna i przenikliwa. Była muzykiem, wspaniale grała na gitarze, miała delikatny głos, który wchodził we wspaniałą harmonię z głosem Andrzeja Koryckiego. Można nie być wielbicielem szant i muzyki morskiej, ale być fanem tego jak śpiewa Dominika. Zresztą z Andrzejem śpiewali nie tylko pieśni Kubryku, ale także pieśni rosyjskie, w tym Okudżawę, którego nie jest łatwo śpiewać i nie jest łatwo interpretować. Gdy organizowaliśmy wydarzenie albo uczestniczyliśmy w morskim wydarzeniu to wiedzieliśmy, że jak jest Andrzej i Dominika to będzie klimat…
Spotkaliśmy się w Starej Rzeźni niejeden raz. Pierwszy w 2016 roku, gdy nasza instytucja dopiero powstawała. Potem w 2018 i tak kolejny raz, i kolejny. Zawsze było pięknie. Ostatni raz na Waszej ukochanej „Szwajowej Niedzieli” w 2024 roku. Tak niedawno temu…
Nie jest sprawiedliwe to odejście. Dominika bowiem miała zaledwie 41 lat. To nie jest wiek na pożegnania. Tym bardziej w naszych uszach wybrzmiewać będzie Twój głos i tęsknota, którą tak pięknie ubierałaś w dźwięki i brzmienia z Andrzejem. Taki duet już się nie powtórzy. Płyń więc Dominiko, choć zostawiasz nas na brzegu w wyjątkowym smutku..