Sytuacja na Bliskim Wschodzie z punktu widzenia Grupy CSL i prof. Anety Zelek

2026-04-12

Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie są coraz wyraźniej odczuwalne – zarówno w skali globalnej, jak i krajowej. Coraz silniej wpływają na lokalną gospodarkę oraz branżę TSL. Sytuacja pozostaje niezwykle dynamiczna. Zmiany mogą następować niemal z minuty na minutę – często pod wpływem pojedynczych komunikatów publikowanych w mediach społecznościowych przez światowych liderów.

– Jeszcze do niedawna mówiliśmy, że kryzysy gospodarcze są konsekwencją pewnych patologii w systemie. Dziś coraz częściej są efektem tzw. „czarnych łabędzi”, czyli zjawisk nagłych i nieprzewidywalnych, jak pandemia COVID-19. Obecnie widzimy, że nawet wpisy polityków w mediach społecznościowych, takich jak platforma X, mogą mieć równie dużą moc sprawczą – mówi prof. Aneta Zelek.

Grupa CSL, jako wiodąca lokalna firma w sektorze TSL, aktywnie uczestniczy w kształtowaniu przepisów i standardów branżowych. Mimo silnej pozycji rynkowej nie jest jednak w stanie całkowicie uchronić się przed skutkami globalnych wydarzeń.

– Uważam, że polityka powinna być prowadzona przez ludzi odpowiedzialnych i świadomych konsekwencji swoich słów. Jak widzimy dziś, mają one ogromną moc. Koszty transportu, szczególnie przez ceny ropy, są bardzo wysokie. W pierwszej fazie konfliktu gwałtownie wzrosły także stawki transportu morskiego. Obecnie obserwujemy ich spadek, ale to tylko pokazuje, jak bardzo niestabilna jest sytuacja i jak duży wpływ ma polityka na biznes – mówi Przemysław Hołowacz.

Prognozy gospodarcze zmieniają się niemal każdego dnia. Pierwszy kwartał roku już za nami – czy może on wyznaczyć kierunek na kolejne miesiące?

– W 2026 rok wchodziliśmy z umiarkowanym optymizmem. Zakładano wzrost globalnego PKB na poziomie około 3% rocznie, stabilizację inflacji i bardzo dobry rok dla polskiej gospodarki. Dziś wszystkie te prognozy są weryfikowane. Najnowsze scenariusze są wręcz alarmujące i nie wykluczają wzrostu cen ropy nawet do 150 dolarów za baryłkę lub więcej. To oznaczałoby w Polsce ceny paliw na poziomach dwucyfrowych. Obecne stawki są w dużej mierze efektem spekulacji, a rzeczywista podaż dopiero się kształtuje. W Europie nie odczuwamy jeszcze pełnej skali potencjalnego deficytu – mówi prof. Zelek.

Konsekwencje dla branży TSL są zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie. Wzrost cen paliw wpływa na każdy aspekt działalności firm transportowych, a dla wielu mniejszych podmiotów może oznaczać koniec działalności.

– Rosnące ceny paliw uderzają w cały sektor,  zarówno transport drogowy, jak i morski. Już teraz widzimy, że mniejsze firmy wypadają z rynku, bo nie mają odpowiedniej pozycji negocjacyjnej. Mimo to Polska nadal ma szansę wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Nasi przewoźnicy należą do najlepszych w Europie, a koszty działalności wciąż są niższe niż na Zachodzie. Ostatecznie siłą Unii Europejskiej pozostaje wymiana handlowa – mówi Hołowacz.

Perspektywy dla polskiej gospodarki pozostają niepewne. Jedno jest jednak coraz bardziej oczywiste – scenariusz optymistyczny staje się coraz mniej realny.

– Nie uda się utrzymać dotychczasowego tempa wzrostu gospodarczego ani poziomu inflacji. Wzrost cen paliw oddziałuje nie tylko na branżę TSL, ale na całą gospodarkę. W bardziej pesymistycznym wariancie należy liczyć się z tym, że stopy procentowe kredytów nie spadną, a mogą nawet wzrosnąć – mówi prof. Zelek.

– Ceny paliw mają bezpośredni wpływ na inflację, co już widzimy m.in. w kosztach kredytów hipotecznych i poziomie stóp procentowych. Choć początkowy optymizm okazał się trudny do utrzymania, warto pamiętać, że jako naród dobrze radzimy sobie w kryzysach. Dlatego mimo wszystko patrzę w przyszłość z ostrożną nadzieją – mówi Hołowacz.