Laura Hołowacz: Łasztownia to perełka Szczecina. Cieszy mnie jak to miejsce wspaniale się rozwija

O przyszłości Łasztowni, rozwoju kultury marynistycznej w Szczecinie i propozycjach Starej Rzeźni rozmawiamy z Laurą Hołowacz, prezesem spółki CSL Internationale Spedition, inicjatorką powstania Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia.

2,5 roku Starej Rzeźni, wiele imprez organizowanych tutaj na Łasztowni i wydarzenia sprzed kilkunastu dni czyli zlot żaglowców The Tall Ship Races 2017. Jak Pani wspomina ten czas i czy to było takie ukoronowanie starań o to by miasto zwróciło uwagę na to jak piękny jest to teren?

Jestem dumna z miasta Szczecin, jestem dumna, że takie wydarzenia mają miejsce. Czekaliśmy długo na żaglowce. Kiedy w piątek rano pojawił się pierwszy żaglowiec to ludzie automatycznie pojawili się na nabrzeżu. Bardzo mnie cieszy, że to miejsce odżyło, a my jako pionier w rewitalizacji Łasztowni, mamy swoją cegiełkę w rozwijaniu tej przestrzeni. Miasto podjęło wiele starań by uczynić tę przestrzeń piękniejszą. Mamy bulwary po obu stronach rzeki, niebawem pojawią się kolejni inwestorzy chętni do rewitalizacji budynków. Cały czas zwracam uwagę na wspaniałe dźwigozaury, no i czekamy na Morskie Centrum Nauki, bo ta inwestycja będzie na pewno spektakularna i na pewno przyciągnie dodatkowych turystów i wypełni przestrzeń na Łasztowni.

Jak ocenia Pani organizacje tegorocznej edycji finału Regat The Tall Ship Races 2017?

To jest absolutne szaleństwo w Szczecinie. Żaglowce przez te kilka dni wypełniły nam życie, sama chciałam być jak najbliżej nich i nie ukrywam, że to był niezwykły czas. Już tęsknie za żaglowcami, a przecież kolejny zlot będzie możliwy dopiero w 2021 roku.

Wiele osób mówi, że Łasztownia zbyt długo czekała na odkrycie swojego potencjału.

To jest dopiero początek. Tutaj jest jeszcze ponad 20 obiektów, które powinny być zrewitalizowane. Wiem, że obecny zarząd Portu Gryf ma pomysły żeby o nie zadbać i udostępnić je mieszkańcom. Coraz więcej i głośniej mówi się, że kompleks miejskich rzeźni to jest nowe serce Szczecina. To jest serce, które bije duchem historii, dawnym przemysłem, ale także współczesnością i tym, że bardzo wiele osób chce żeby całość była dostępna. Miasto Szczecin zorganizowało konkurs architektoniczny na to jak powinna wyglądać Łasztownia. Zaproszono ekspertów z Polski i z Europy, wypracowano założenia do konkursu i już wiem, że od połowy września tego roku zostaną tu przywiezione prace konkursowe – nie możemy się doczekać aż poznamy jak świat widzi przyszłość naszego miejsca i całej przestrzeni Międzyodrza. Miasto powinno rozwijać Łasztownie, bo to wielka wartość miasta. Przyciąga turystów, budzi zachwyty i wielkie zainteresowanie. I jest także dowodem na to jak Szczecin się zmienia.

Najnowsza inwestycja miejska na Łasztowni to bulwar, który prowadzi aż w okolice portu. Czy dzięki temu jest szansa, że nowe osoby odkryją tę przestrzeń? Dla niektórych spacerowa część drugiej strony Odry zawsze kończyła się przy Trasie Zamkowej.

Stara Rzeźnia cieszy się wielkim zainteresowaniem mieszkańców miasta od początku swojego istnienia, ale zauważamy, że nowe „fale” ludzi pojawiają się właśnie wtedy, kiedy otwierane są nowe elementy inwestycji. Tak było z Wyspą Grodzką i nie inaczej jest z bulwarami. Otwarcie spowodowało niezwykłą rzecz. Od pierwszego dnia przychodzą tłumy ludzi, oni nie idą gromadnie, ale widzimy, że spacerowiczów jest zdecydowanie więcej. Młodzi ludzie spędzają na Łasztowni popołudnia i weekendy, program przygotowany przez Żeglugę Szczecińską spowodował, że wiele osób odpoczywa na plaży miejskiej i to jest bardzo cenna inicjatywa. Jak już mówiłam Stara Rzeźnia również nie narzeka na brak zainteresowania o czym świadczą każde kolejne inicjatywy, koncerty, wystawy i pomysły realizowane przez pracowników naszego Centrum Kultury.

Stara Rzeźnia jest na Łasztowni już od kilku lat. Nie ma Pani problemu z tym, że powstają tu nowe elementy, które teoretycznie mogą odwracać uwagę od atrakcji szykowanych przez Centrum Kultury?

Od samego początku wiedzieliśmy, że jesteśmy pierwsi, ale wiedzieliśmy także, że muszą powstawać tu nowe lokale gastronomiczne czy inna przestrzeń rozrywkowo-kulturalna. To jest naturalnie wpisane w rozwój tej części Szczecina, a różnorodność bardzo sprzyja temu by pojawiało się tu jeszcze więcej osób. Zauważamy duży gastronomiczny rozwój tej części Odry. Poza naszą restauracją jest również lokal w biurowcu SGI, po tej stronie stoi Ładoga, powstają dwa nowe pawilony gastronomiczne, a pewnie na nowej części bulwaru również pojawi się jakiś ciekawy obiekt. Lepsza infrastruktura to lepszy wypoczynek i bardziej funkcjonalne wykorzystanie tej wspaniałej przestrzeni. Osobiście bardzo podoba mi się projekt rzeźb piaskowych, które można było oglądać na Łasztowni przez kilka ostatnich dni, fantastycznie to wygląda.

Jaką rolę dla siebie widzi Stara Rzeźnia w dalszym aktywizowaniu Łasztowni?

My w chwili obecnej po raz trzeci organizujemy Dni Ulicy Zbożowej. Na początku celem było pokazanie tego terenu, przyciągnięcie ludzi, że jesteśmy tutaj i warto tutaj przyjść i powinien się tym miejscem zainteresować. Teraz cel naszych wydarzeń jest już trochę inny, bo ludzie już tutaj są. Chciałabym żeby Odra jeszcze bardziej żyła, żeby organizowane były tutaj regaty, rejsy i inne ciekawe wydarzenia. Moim marzeniem jest żeby na co dzień odbywały się tutaj koncerty. My jako Stara Rzeźnia dopasowujemy się do tego jak zmienia się ta przestrzeń. Musimy działać biznesowo, odbywają się tutaj konferencje, nasza sala jest wynajmowana podmiotom zewnętrznym. Jeżeli chodzi o rzeczy kulturalne i społeczne to realizujemy swój program artystyczny, jest dużo koncertów, wystaw, wydarzeń artystycznych i kulturalnych mocno powiązanych z tożsamością naszego miasta.

Janusz Radek, Kasia Kowalska, Czesław Mozil, Smolik, Anna i Bronisław Cieślakowie – wiele gwiazd odwiedziło Starą Rzeźnię w tym roku. Jest plan na kolejne tego typu wydarzenia?

Jestem bardzo dumna z tego, że gwiazdy nas odwiedziły i chciałabym żeby te koncerty raz na jakiś czas były kontynuowane. Nasza sala koncertowa jest małą co przedkłada się na wysokie ceny biletów. Będziemy próbować by kolejne koncerty się odbywały. Jedna gwiazda jesienią, a jeszcze wcześniej, bo 22 września Andrzej Korycki i Dominika Żukowska. Oferujemy wiele wydarzeń mniej komercyjnych, wspomniany przez Pana projekt Anny Cieślak i Bronisława Cieślaka z towarzyszeniem Ryszarda Leoszewskiego, to był bardzo trudny projekt, wymagający większej promocji. Ale jesteśmy dumni, że mogliśmy to zaproponować mieszkańcom miasta. Budyń Julka Tuwima z Czesławem Mozilem też nie był projektem masowym.

Skąd w Starej Rzeźni tak wielka miłość do kultury marynistycznej? Jest to symbolika niezbyt bliska młodym pokoleniom, a tutaj w Centrum Kultury Kapitanowie goszczą często i Pani zawsze podkreśla jak istotną odgrywają rolę.

Jesteśmy miastem morskim, chociaż do Bałtyku mamy kilkadziesiąt kilometrów. Wody morskie liczą się od Mostu Długiego, a niektórzy w to nie wierzą, bo to przecież rzeka Odra. Szczecin jest miastem bardzo żeglarskim, wiele lat żeglowałam i po otwarciu Starej Rzeźni pojawili się kapitanowie. Postanowiliśmy ich uhonorować takim miejscem jak Mesa Kapitańska z naszej restauracji czy Skwerem Kapitanów obok Starej Rzeźni. Kapitanowie Żeglugi Wielkiej organizują u nas swoje wydarzenia, spotkania literackie, uroczyste obiady podczas których się integrują. Wiele żeglarskich akcentów miało miejsce w czasie regat The Tall Ship Races 2017 gdy odbył się tutaj wernisaż wystawy Andrzeja Łazowskiego „Żeglarze” – tych akcentów jest dużo i wynikają one z mojej wielkiej miłości. To są ludzie z dużą klasą, z kulturą, mają swoje wartości, to wszystko jest dla mnie bardzo istotne i ich sympatia jest wielką wartością dla Starej Rzeźni.

Czy nasze miasto powinno mieć jeszcze jakieś kompleksy jeżeli chodzi o swoją ofertę kulturalną, jakość życia, stopień rewitalizacji? Kiedy przyjeżdżają ludzie z zewnątrz są zaskoczeni i mówią jak tutaj jest pięknie, a mówi się, że to prowincja, upadła stocznia i wioska z tramwajami.

Kocham swoje miasto. To jest jedyne miejsce w którym mogłabym spędzać czas na dłużej. Podróżuje po Polsce i po Europie i mogę porównywać, bo nasze miasto pięknie i dynamicznie się rozwinęło, może inni byli szybsi, ale to, co dzieje się teraz jest widoczne gołym okiem. Przykre jest to, że część mieszkańców nie widzi jak miasto się zmienia, lokalne społeczności, rady osiedlowe, władze miasta – współpraca wszystkich tych elementów niesie ze sobą widoczne gołym okiem efekty i możemy być już dumni z tego jak Szczecin wygląda. Jest coraz więcej rzeczy, które mnie zachwycają – kawiarnia na Jasnych Błoniach, rower rozwożący kawę, klimat zielonego miasta, widok na Odrę, piękna przyroda, cudowna historia, wspaniali ludzie. To tworzy Szczecin, naprawdę niezwykłe miasto, o czym trzeba się przekonać. Ci którzy są otwarci, znajdą w naszym mieście treść życia…

Bardzo dziękuje za rozmowę