Aktualności

18.08.2021

„D-Day tak, ale kto spartolił wybory?”

„Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym”

Winston Churchill

Był rok 1994. Polskie żaglowce: POGORIA  i ZAWISZA CZARNY uczestniczyły w Toronto w „Festiwalu Dziedzictwa”. W Ameryce dziedzictwo to zazwyczaj ponad sto lat, ale powinniśmy się uczyć z jaką dumą je pokazują. Rejs po Wielkich Jeziorach Amerykańskich zaczęliśmy od Montrealu. Sytuacja w mieście była napięta, bo Quebec szykował się do referendum w sprawie oderwania francuskojęzycznej prowincji od Kanady. W sklepach nawet nie sprzedawano niczego osobom mówiącym po angielsku. Kanadyjczycy nie chcąc narażać specjalnych gości na problemy, pozostałe żaglowce były z Kanady i USA, poprosili, abyśmy przepłynęli do Kingston – pierwszej historycznej stolicy Kanady, dzisiaj znanej z ciężkiego więzienia. Zacumowaliśmy w Kingston i wtedy okazało się, że musimy przepłynąć na drugą stronę kanału. POGORIA zrobiła to w kilkanaście minut i przyszła kolej na nas – czyli ZAWISZĘ CZARNEGO. Na wszystkich żaglowcach świata silniki służą do manewrów, a najważniejsze są żagle i nawigatorzy. Na wszystkich żaglowcach – oprócz ZAWISZY CZARNEGO. Na nim silnik, z 1941 r. z U-boota,  budzi zazdrość całego świata, zwłaszcza Niemców, którzy od dziesiątków lat próbują kupić go do muzeum. Silnik na ZAWISZY pokazuje kto rządzi i to w dramatycznych momentach. Ale, na szczęście, w załodze płynął harcerski zespół szantowy „Tonam & Synowie”. Wojtek Plewnia – lider zespół, a dzisiaj też kapitan ZAWISZY, zaśpiewał jak najprawdziwszy szantymen, my chwyciliśmy liny „w łapy” i na oczach zdumionych widzów  przecumowaliśmy żaglowiec. Tak rozpoczęła się nasza amerykańska sława. Żeglowanie jeziorami – „zygzakiem” pomiędzy Kanadą i USA, było zaskakującym doświadczeniem. Po stronie kanadyjskiej mogliśmy wypić herbatę w filiżance oraz zjeść jabłko w cieście francuskim, a Kanadyjczycy – odbywały się dni kultury indiańskiej, opowiadali o pielgrzymce „polskiego Ojca z Europy”( Jan Paweł II), który odprawiał mszę w towarzystwie indiańskich wodzów. Po stronie amerykańskiej jedliśmy wyłącznie hamburgery i hot – dogi oraz dostaliśmy biblie od Armii Zbawienia. Za to „Tonam & Synowie” robili furorę śpiewając piosenki z filmu „Król lew”, który właśnie wszedł na amerykańskie ekrany. Płynęliśmy do kanadyjskiej Georgian Bay, gdzie kończył się festiwal. Na nas największe wrażenie zrobiło spłynięcie stopniami Niagary między Kanadą a USA. My największe wrażenie zrobiliśmy dzięki kpt. Waldemarowi Mieczkowskiemu – miłośnikowi i znawcy żeglarskich obyczajów. Wzbudzał zachwyt odchodząc od kei na żaglach i zmobilizował młodą harcerską załogę do salutu sztakslami na bukszprycie w czasie żeglarskiej parady. Kiedy kończyliśmy oficjalną część w Kanadzie – potem zaproszono nas jeszcze do Chicago, na jednym z pomostów zobaczyliśmy, trochę wyblakły, ale czytelny napis: ”D-Day tak, ale kto spartolił wybory?” (tekst był dosadniejszy). Był rok 1994 i 50. rocznica desantu na Normandię nazywanego D-Day, w którym uczestniczyło lotnictwo kanadyjskie – także polscy lotnicy. Grupa weteranów poleciała na uroczystości do Francji. Zapytałam kiedyś naszego żeglarskiego „guru” kpt. Ludomira Mączkę o stosunek do brytyjskiej korony – Ludek „w lądowych rejsach” został Kanadyjczykiem, więc poddanym brytyjskim. Odpowiedź była filozoficzno – pragmatyczna: „Królowa płaci mi emeryturę”. W lipcu tego roku – w Mississauga – największym skupisku polskiej emigracji w Kanadzie, rozpoczęto budowę pomnika „Spirala Zwycięstwa” – pamięci bohaterów Polskich Sił Powietrznych, personelu naziemnego i Pomocniczej Służby Kobiet, walczących w czasie II wojny światowej u boku RAF. Taką historię w swoim życiorysie miał min. Leonid Teliga. Po wojnie wielu lotników znalazło się w Kanadzie. To im zawdzięczamy ten pomnik i pamięć.

16.08.2021

Wielkie zmiany na rynku TSL. Transport kontenerów nawet… kilkaset procent droższy

Pandemia koronawirusa trwająca od początku 2020 roku to szereg zmiennych, które poważnie odbijają się na całej branży TSL – widzimy wielkie wzrosty i rozwój, ale i poważne kryzysy związane z transportem drogowym czy na przykład zrywanymi łańcuchami dostaw. Pandemia przechodzi przez różne etapy i rynek TSL musi się do nich dynamicznie dostosowywać. – Widzimy, że tylko bieżące reagowanie na to, co przynosi światowy rynek jest skuteczne jeżeli chodzi o wzmacnianie swoich pozycji rynkowych. Firmy, które przespały momenty przejścia na tryb zdalny lub momenty, gdy należało postawić na transport intermodalny lub morski mają dzisiaj poważne problemy – mówi Laura Hołowacz, Prezes Grupy CSL.

Dla całego sektora TSL optymizmem napawają informacje o sytuacji na rynku kontenerów. Największe firmy w Europie zwiększają swoje udziały w rynku o kilkadziesiąt procent. Rekordziści nawet o… 200%. Maersk, duński gigant specjalizujący się w transporcie morskim, ma za sobą rekordowy kwartał.

„Dwubiegunówka” rynku TSL. Z jednej strony wzrost cen i zerwane łańcuchy dostaw. Z drugiej niesamowity progres branży e-commerce

Transport to krwioobieg gospodarki. Logistyka od momentu wybuchu pandemii koronawirusa zmaga się z wieloma komplikacjami: – Można powiedzieć, że to prawdziwa gospodarcza sytuacja dwubiegunowa – komentuje Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz. – Z jednej strony widzimy problemy związane z cenami, terminowością dostaw, problemem z międzykontynentalnymi łańcuchami dostaw, a z drugiej nawet przed pandemią nie odnotowywano tak imponujących wzrostów jeżeli chodzi o niektóre sektory TSL. Mowa o dynamicznym rozwoju sektora intermodalnego, o imponującej sytuacji na rynku kontenerów czy o rosnącym zainteresowaniu mniejszymi firmami transportowymi, które często są w stanie bardziej dynamicznie reagować na potrzeby klientów. No i nie możemy zapominać o najważniejszym: rośnie e-commerce. Gdyby nie pandemia to w tym miejscu sektora znaleźlibyśmy się dopiero w 2025-2026 roku. To jest gigantyczne przyspieszenie, które koniecznie warto wykorzystać – mówi Prezes Laura Hołowacz.

Jak dodają eksperci branży TSL – transport morski i intermodalny bardzo mocno zyskał na pandemii koronawirusa. Te wzrosty są imponujące, szczególnie jeżeli spojrzymy na spore spadki w sektorze transportu drogowego i lotniczego. Lotnicze cargo w czasie lockdownu zostało –nomen omen – uziemione.

 Wielkie wzrosty na linii Azja-USA i Azja-Europa

Powodem zwiększonych zysków firm zajmujących się transportem morskim i przeładunkiem jest przede wszystkim pandemia COVID-19. Zaburzenie łańcucha dostaw doprowadziło do utworzenia wąskich gardeł i zatorów. Spowodowało to niedobór kontenerów, co z kolei przełożyło się na wzrost stawek. – Przykładowo cena przewozu kontenera z Chin do Europy to obecnie ok. 14 tysięcy dolarów, czyli wielokrotnie więcej niż  przed pandemią. Na trasach europejskich wzrost jest mniejszy, ale również bardzo wysoki mówimy o skali kosztów z ok. 3 tysięcy dolarów do nawet 8-9 tysięcy. To znaczące zmiany przekładające się na ostateczny, dość wysoki koszt odbijający się na konsumentach. Firmy logistyczne starają się równoważyć koszty, ale to nie możliwe w sytuacji dużej niepewności rynkowej, bo nie wiemy czy pandemia wróci i zablokuje transport w kolejnych miesiącach. No i nie możemy pomijać aspektu rozwoju sektora e-commerce. Na tym „boomie” chcą też zyskać firmy transportowe – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz

16.08.2021

Czy logistyka jest gotowa na czwartą falę pandemii koronawirusa?

Na jesień przewidywana jest czwarta fala pandemii koronawirusa – walka z wariantem Delta w różnych krajach europejskich różnie wygląda. Dla logistyki ważny jest szeroki kontekst międzynarodowy – nie da się bowiem skutecznie prowadzić obrotu handlowego na szczeblu światowym lub europejskim, gdy np. jeden kraj prowadzi bardziej restrykcyjną politykę dotyczącą np. przyjmowania i odprawy ładunków. – To, co nas nauczyła pierwsza, druga i trzecia fala pandemii to dynamika w działaniu. Koronawirus nie może blokować handlu i już po pierwszej fali na szczeblu europejskim oraz światowych wspólnot handlowych opracowano zasady, które pomagają w zachowaniu płynności przeładunku towarów. Nie zmienia to jednak faktu, że łatwiej byłoby, gdyby skala pandemii była możliwie mała – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

Sektor TSL musi być „w gotowości”

Czy logistyka jest gotowa na czwartą falę koronawirusa? Jak mówi Prezes Grupy CSL szeroki sektor TSL tak naprawdę ani na moment nie przestał być „w gotowości”. – Myślę, że zdecydowana większość przedsiębiorców od marca 2020, a nawet jeszcze wcześniej, jest w gotowości operacyjnej do funkcjonowania w trudnym czasie. Logistyka już wcześnie odbierała sygnały z Azji o tym, że COVID-19 to nie jest sezonowa choroba, a epidemia na szeroką skalę, mieliśmy więcej czasu na przygotowanie. Nie każdemu się to udało, ale po tych kilkunastu miesiącach mogę powiedzieć, że firmy, które dynamicznie radziły sobie z pandemią dzisiaj są na plusie – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

Jak więc firmy powinny przygotowywać się do pandemii? – Przede wszystkim umiejętność dynamicznego przechodzenia w tryb pracy zdalnej przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości pracy. Praca zdalna nie może spowodować obniżenia jakości obsługi klientów. Ładunki muszą być odpowiednio odprawione, procedury zachowane, a działanie np. związane z pracą agencji celnej przestrzegane i przygotowane tak, by klienci nie mieli wątpliwości, że wszystko jest bezpieczne – mówi ekspert. – Firmy logistyczne muszą być również zaznajomione z obostrzeniami, które panują w konkretnych krajach. To pozwoli uniknąć opóźnień, gdy okaże się, że np. w danym porcie należy stosować się do bardziej złożonych procedur – dodaje.

Wyzwanie na rok 2021?  Sprostać sile wzrostu sektora e-commerce

Prezes Laura Hołowacz zwraca uwagę na to, że koronawirus dość szeroko zmienił światową logistykę. Jest to odczuwalne finansowo, bo koszty np. przewozu kontenerów wzrosły kilkukrotnie. Ze względów bezpieczeństwa (przede wszystkim finansowego) spore zmiany zaszły także w oczekiwaniach klientów.

– Stawiamy na krótsze trasy. Klienci wolą szukać odbiorców w Europie niż np. w Azji czy Ameryce. Podobnie jest z szukaniem rynków zbytu. Im krótszy łańcuch dostaw tym większa szansa, że towar zostanie dostarczony, odprawiony i odebrany na czas. Przypomnę, że to właśnie np. utrudnienia związane z  transportem na linii USA-Chiny czy Chiny – Europa powodował wielkie blokady towarów w czasie pandemii. No i nie zapominajmy, że koszty dostawy właśnie na tych trasach wzrosły najbardziej. Oczywiście nadal jedwabny szlak i wymiana handlowa z Azją jest niezbędna i jest wielką siłą naszej gospodarki, ale widzimy, że gdy jest to możliwe to przedsiębiorcy szukają także innych rozwiązań – mówi Prezes Laura Hołowacz.

Przedsiębiorcy za wyzwanie w 2021 roku postawili sobie sprostanie niebywałemu tempu rozwoju branży e-commerce. – Towar trzeba przywieźć do Europy, odpowiednio zabezpieczyć, potem magazynować. Dynamika rozwoju e-commerce to wielkie wyzwanie dla całego sektora TSL. To gigantyczna ilość zamówień z całego świata – dodaje Prezes Laura Hołowacz.

Grupa CSL dynamicznie reaguje na zmiany wywołane pandemią

Jak w czasie pandemii odnajduje się Grupa CSL. – Mamy za sobą bardzo dobry rok i bardzo dobre półrocze. To oczywiście wszystko kwestia odnajdywania się w trudnych realiach czasu pandemii. Bywały momenty, że zastanawialiśmy się jakie wielkie skutki negatywne wywołał koronawirus w skali globalnej. Na szczęście okazało się, że ta siła koronawirusa nie jest tak wielka, by zmieść logistykę – mówi Pani Prezes.

– Dla nas bardzo ważna była od samego początku zasada DDM, czyli Dystans, Dezynfekcja, Maseczka. Nadal to kultywujemy, szczególnie w przypadkach relacji z klientami. Jesteśmy firmą odpowiedzialną i bezpieczną. Nie zmuszamy, ale namawiamy naszych pracowników do szczepień. To dobro medycyny, które pozwoli nam na dobre pokonać pandemię – mówi Prezes Laura Hołowacz.

Grupa CSL wzięła udział w kampanii Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie #ZegnamyPandemie, której celem było zachęcanie przedsiębiorców do promowania szczepień wśród pracowników.

04.08.2021

Grupa CSL podsumowuje I półrocze roku 2021. „E-commerce to gigantyczna siła napędowa”

Dynamiczny i konsekwentny rozwój branży e-commerce, wzrost przeładunków w sektorze celulozy, aktywne działanie na rynkach europejskich i wykorzystanie Brexitu do zaistnienia na rynku brytyjskim – Grupa CSL pozytywnie podsumowuje pierwsze półrocze roku 2021. Prezes Laura Hołowacz przyznaje, że czas pandemii koronawirusa mocno odbija się na całej logistyce, ale dodaje, że branża TSL jest w dobrej kondycji, bo większość łańcuchów towarowych przetrwała trudy pandemii. Co więcej, duża dywersyfikacja działalności sprawiła, że niektóre firmy się wzmocniły. – Pandemia osłabiła słabych, a wzmocniła silnych. Nasz portfel klientów zawsze był bardzo różny. Kiedy rosła branża automotive, to słabła spożywcza, a kiedy rosła spożywcza to spadała automotive. W czasie pandemii nie odnotowaliśmy spadków, a przypomnę, że był czas, gdy się ich wszyscy bardzo obawialiśmy – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

  • Dynamiczne reakcje na sytuacje rynkowe oraz dywersyfikacja portfela klientów – to według Prezes Laury Hołowacz sposób na sukces w sektorze TSL w czasie pandemii
  • Dynamicznie rozwija się transport produktów spożywczych czy celulozy. Słabsza jest sytuacja branży automotive czy drobnicy. W roku 2021 współpracujemy z ponad… 200 firmami transportowymi
  • Grupa CSL podsumowuje I półrocze bardzo pozytywnie. Rozwijaliśmy działalność intermodalną
  • Kołem zamachowym rozwoju branży TSL pozostaje e-commerce

Podsumowanie półrocza w Grupie CSL. Prezes Laura Hołowacz: kurs na słońce!

Grupa CSL ma za sobą intensywny czas zarówno jeżeli chodzi o rozwój agencji celnej jak i spedycji morskiej i lądowej. Grupa rozwija również działalność w zakresie prowadzenia suchych terminali intermodalnych. Uruchamiana jest właśnie inwestycja w Myszkowie na Śląsku. Nie porzuciliśmy również idei CCIC Intermodal Depo Dunikowo. Jak mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz to było bardzo pracowite pół roku. Warunki sprzyjały rozwojowi, bo sektor CSL odczuwa dynamiczny wzrost rozwoju branży e-commerce. To gigantyczna siła napędowa.

– Mamy pełne ręce roboty i staramy się konsekwentnie realizować strategię, która została rozpisana dla naszych spółek na rok 2021. Przyznaję, że jest to czas w dużej mierze podszyty niepewnością. Widać to choćby w relacjach z klientami czy przy szacowaniu wolumenów zamówień. Na pewno kołem zamachowym całej naszej branży jest e-commerce. Szacuje się, że w przyszłym roku sektor internetowy będzie zajmować już ponad 25 % handlu na całym świecie. To wizja, która sprawia, że musimy być zmobilizowani i gotowi do obsługiwania jeszcze większej liczny klientów. Musimy rozwijać transport morski i intermodalny oraz nie zostawać w tyle jeżeli chodzi o transport drogowy – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz. – W roku 2021 pokochałam słowo „zwinny”. Musimy być zwinni jako zespół. Dostosowywać się do zmian, mieć otwartość umysłu i gotowość na zmiany – dodaje.

W pierwszej połowie roku 2021 Grupa CSL odnotowała wzrost przychodów. Dokonano także pozytywnej recertyfikacji  ISO 9001 : 2015  oraz IFS. Plany rozwoju na kolejne miesiące są bardzo ambitne i wiążą się zarówno z poszerzaniem spektrum działalności w dotychczasowych zakresach jak i np. uruchomienie inwestycji w Myszkowie.

„Transport jest nerwem gospodarki. Firmy logistyczne muszą być gotowe na zmiany”

Patrząc horyzontalnie na branże TSL Prezes Laura Hołowacz zwraca uwagę na duże zróżnicowanie sytuacji poszczególnych przedsiębiorców. Firmy, które dynamicznie wprowadziły zmiany w momencie wybuchu pandemii i gotowe były na ich kontynuacje dzisiaj mają się świetnie. Gorzej jest w firmach, które pandemię postanowiły przeczekać lub których klienci przeszli przez czas lockdownu bardzo ciężko. Takie firmy miewają problemy.

– Idealnym lustrem tego, co się dzieje na rynku jest sytuacja firm transportowych. Znamy przedsiębiorców, którzy są ciągle w ruchu, mają dziesiątki zleceń. Są jednak firmy, które nie odnalazły się na nowym rynku i upadły. To zwykle przedsiębiorstwa przyzwyczajone do długich tras, do stałych łańcuchów towarowych. Pandemia spowodowała, że bez dynamicznych reakcji trudno było przetrwać. Grupa CSL od początku wiedziała, że musimy płynąć na fali i z kursem na słońce. Poszerzyliśmy niektóre sektory, inne musiały zejść na drugi plan. Rozwijaliśmy intermodal i odprawy celne, trochę gorzej szło w kulturze, bo nie było możliwości organizowania wydarzeń w Starej Rzeźni. Czekamy również na lepsze czasy jeżeli chodzi o naszą restaurację – dodaje Prezes Laura Hołowacz. – Transport jest nerwem gospodarki. Firmy logistyczne muszą być gotowe na zmiany – dodaje.

04.08.2021

Polska jest  potęgą w produkcji produktów papierniczych? Prezes Laura Hołowacz: czas pandemii przyniósł gwałtowny rozwój tego sektora

Najpierw były gigantyczne wzrosty w czasie pierwszej fali pandemii, potem krótka przerwa, a potem kolejny progres, który utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. Producenci Polscy  zaopatrują w  produkty papiernicze głownie  rynek krajowy  . Poza Polską najwięcej transportów jest do Niemiec i do Czech. Polskie firmy mają również ambicje podbijania rynku brytyjskiego. Branża papiernicza  oparta na imporcie  celulozy z krajów Ameryki Południowej oraz Skandynawii rozwija się bardzo dynamicznie. Zarówno na rynku wewnętrznym jak i przy ekspansji międzynarodowej – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

Firmy ze Szczecina, ale i np. z Kostrzyna nad Odrą, z którymi współpracuje Grupa CSL w pierwszym półroczu 2021 roku zwiększyły wolumen transportów o kilkadziesiąt procent w porównaniu do roku 2020. To zaskakujące, bo przecież to na początek ubiegłego roku przypadał czas gwałtownych wzrostów transportów wyrobów papierniczych wynikających z początku pandemii koronawirusa. Z czego wynika obecna sytuacja?

– Najpierw robiliśmy zapasy, potem je wykorzystywaliśmy, a teraz znowu zbroimy się w papier, chusteczki i materiały higieniczne. Producenci wyczerpali swoje zapasy i widzą, że pandemia nie ustępuje. Zamawiają więc kolejne, coraz większe partie materiałów. Polska stała się papiernicza potęgą. Materiał z Polski dociera do Niemiec, Czech, na Słowację. Coraz więcej pytań pojawia się także od naszych partnerów z Wielkiej Brytanii. Grupa CSL rozwija kierunek rozwoju w stronę Wysp Brytyjskich i nie wykluczam dalszej ekspansji w tym kierunku – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

Prezes Laura Hołowacz przyznaje, że zdarzały się sytuacje, że producenci… odmawiali zleceń firmom z Niemiec czy Czech. Produkcja wyrobów papierniczych  nie nadążała za galopującym popytem. – Topowe są firmy z Kostrzyna. Jest ogromny popyt na ich usługi, których jakość oceniana jest bardzo wysoko. Możemy powiedzieć, że jest to jeden z sektorów, który rozwinął się bardzo dynamicznie. Oczywiście wpływ na ten rozwój miała również  pandemia. Czasem trochę się śmialiśmy, że z półek w pierwszej kolejności znika papier toaletowy, ale tak właśnie jest. Dlatego producenci nie chcieli pozwolić, by fabryki nie miały surowca do produkcji papieru, chusteczek, materiałów higienicznych czy maseczek. Pandemia nauczyła nas higieny. Polscy producenci najpierw realizowali zlecenia wewnętrzne, a potem ruszyli na podbój świata – mówi Prezes Laura Hołowacz.

Produkty papiernicze – poza artykułami spożywczymi – był  jedną  z głównych towarów  transportowanych po Polsce  i Europie  przez Grupę CSL w czasie pandemii koronawirusa.